Kochając księdza

Skąd się biorą historie o romansie z księdzem? W moim przypadku – z pierwszorzędowych źródeł. Wiarygodnych. Czy to oznacza, że zjawisko zaczyna być …nagminne? A może tylko bywa o tym głośno, jak o innych curiosach?

Początek

Paulina wiodła życie przyzwoite do bólu. Liceum w małej mieścinie. Studia bibliotekarskie w pobliskim, dużym mieście. Weekendy w domu z rodzicami. Zero romansów, zero chłopaków, zero ekscesów. Wielka miłość do książek, głównie literatury XIX-wiecznej.

Po studiach Paulina wróciła do rodziców. Była ich późnym dzieckiem. Starszy brat dawno się ożenił, wyjechał do Kanady, tam osiadł na stałe. Kontakt z nim ograniczał się do paru maili rocznie (z życzeniami świątecznymi, urodzinowymi i zdawkowym „co słychać?”).

Paulina rozpoczęła pracę w miejscowej bibliotece. Jej życie biegło monotonnie. Koleżanki ze studiów rozpierzchły się po całej Polsce. Dawne znajome z liceum urodziły dzieci, zajęły się mężami, psami, pracami, kredytami. Paulina żyła pracą i książkami. Mieszkała wciąż ze starymi rodzicami, wieczory spędzała z nimi w ogrodzie (gdy było ciepło) lub przy telewizji (kiedy na dworze był chłód). W małej mieścinie niewiele się działo.

miastecznko

Mężczyzna w jej życiu pojawił się znienacka. Z pomieszczeń biblioteki, w której pracowała, co jakiś czas korzystało Koło Młodych. Paulina została oddelegowana do pomocy Młodym w organizacji wieczorka poetyckiego, który miał być zakończony kampanią anty-narkotykową z udziałem miejscowych notabli. Pojawili się różni ludzie z miasteczka, były świece, rzewna muzyka, wieczór poezji, potem ostre przemówienia i …On.

O Nim już słyszała, bo było głośno. Światowiec i Społecznik. Fame jak mawia młodzież. Ksiądz.

Był wszędzie. Angażował się w środowiska młodzieżowe, organizował pielgrzymki z gitarą w tle i nocne czuwania. Zbierał na rynku pieniądze na ośrodek dla narkomanów i nie ruszało go, że staruszki spluwają za jego plecami. Tańczył hip-hop w miejscowej dyskotece, podróżował. Wyjeżdżał do Rzymu, mówiono, że do papieża, do Watykanu.

Paulina stroniła od Niego. Jeszcze zanim Go poznała (a już o Nim słyszała), unikała możliwości kontaktu, onieśmielona jego „światowością” i popularnością. Koleżanki w pracy chichotały wymieniając się uwagami, a ona chciała pozostać niewidzialna.

Pierwsze spotkanie ją zaskoczyło. On był miły, ciepły, otwarty. Patrzył na nią z uwagą, wydawało się, że ogarnia ją ojcowskim, opiekuńczym spojrzeniem, choć był młody… Kolejne spotkanie było sympatyczne, choć przypadkowe, a potem On wpadł do biblioteki.

Zaskoczyły ją jego wybory: niegrzeczna proza Maupassanta, w dodatku – szukał wersji oryginalnej. Natomiast kiedy poprosił ją o „Czerwone i czarne” („żeby sobie odświeżyć„), z lekka zbaraniała – ksiądz i taka lektura?! A jednocześnie ujęło ją jego zamiłowanie do XIX-wiecznych autorów.

56568531.jpg

Kiedy zwracał książki, pojawił się problem wypożyczeń międzybibliotecznych, bo on nalegał na dostęp do wersji oryginalnej. Paulina się zaangażowała w zdobycie książek, on pozostawał również niestrudzony.

Od słowa do słowa… Zdawkowa rozmowa o kłopotach ze sprowadzeniem książek do prowincjonalnej biblioteki przerodziła się w płomienną dyskusję o literaturze, przedłużoną o kawę w pobliskiej kawiarni. Potem kolejna dysputa o Flaubercie i Stendhalu… Spacer, kolacja. A potem On był ciekaw jej opinii o Nietzsche. Nigdy Pauliny nikt o to nie pytał. Pierwszy raz miała możność wypowiadania swoich poglądów, a ktoś słuchał jej z uwagą i szacunkiem…

A potem On wyjechał do Rzymu. Tęskniła za Nim. Dopiero jego nieobecność uświadomiła jej jak wielką pustkę wypełniał w jej życiu. Tkwiła za kontuarem bibliotecznym, a te same panie wciąż przychodziły po Zmierzchy, Greya, Juliettę, Crossa… Nikt nie chciał czytać Stendhala.

Romans

Kiedy wrócił, nie wiedziała jak ukryć własną radość. Wpadł do biblioteki, prosto z podróży. Pełen energii, dynamiczny, stanowczy. Wyciągnął ją z biblioteki. Powiedział, że mało nie oszalał w tym Rzymie bez niej. Że tak się dłużej nie da. Że nie może żyć bez niej. Paulina miała poczucie, że wylądowała w niebie.

Jednak on bezlitośnie ściągnął ją na ziemię – ma zobowiązania: wiernych; katolickie stowarzyszenie młodych i ich rodzin; narkomanów, oczekujących na leczenie. A jeszcze ksiądz prałat, biskup, dziekan… Różne sprawy. Nie może ich wszystkich zostawić.

Paulina przyjęła do wiadomości. Posmutniała, gotowa wycofać się i zrezygnować. Jednak On pokazał jej światło w tunelu – ma w pobliskim mieście małe mieszkanko. Taka kawalerka po babci. Mogliby się tam spotkać, porozmawiać. Nie raziliby oczu swoją przyjaźnią.

blokowisko2.jpg

Zaczęli się spotykać. Wielkopłytowy, szary blok. Potężne osiedle. Anonimowość. Ale mieszkanko było przytulne.

Więc prowadzili rozmowy o literaturze, potem były świece, kolacja, wino. Atmosfera gęstniała. Zaczęła zostawać u niego na noc, mówiąc rodzicom, że śpi u koleżanki. Początkowo on spał na materacu. Początkowo…

Przemykała się chyłkiem do jego mieszkania. Wychodziła pod osłoną mroków zimowego poranka. Była szczęśliwa, mimo że mogli się widzieć tylko dwa-trzy razy w miesiącu. Ksiądz miał tyle ważnych spraw na głowie.

love-1-compressed

Początek końca

A potem spotkała koleżankę z liceum. Umówiły się na kawę, bo Paulina nie miała nic do roboty – ksiądz był zajęty: prowadził jakieś rekolekcje, angażowali go działacze z ruchu Pro-Life… Irmina, koleżanka z liceum, radośnie i bez skrępowania opowiadała jej wszystkie nowiny i plotki. Najpierw standardowo – o mężu i teściowej; głupiej szefowej z pracy; takiej jednej kuzynce, a potem przeszła do wspominania wspólnych znajomych. Z chichotem opowiedziała jak Zuzka z równoległej klasy zakochała się w księdzu („No, wiesz – tym ciachu…”). Irmina wpadła na nią w busie wracającym z sąsiedniego miasta, a zaryczana Zuzka, targana  świeżymi emocjami, nie wytrzymała i opowiedziała jak w uwitym przez księdza gniazdku znalazła inną… Wywiązała się awantura, inna powiedziała, że nie odstąpi, a Zuzka jest załamana… A Irmina się w ogóle dziwi, bo już od dawna wiadomo, że ksiądz „No wiesz, takie z niego ciacho i…hmmm… aktywista” spotyka się z szefową przychodni, tej od narkomanów. Tyle, że ona jest mężatką. Bratowa Irminy przyjaźni się z siostrą szefowej i poniekąd wiadomo, że najmłodsze dziecko szefowej ma księżowskie geny…

Skamieniała Paulina wysłuchała relacji do końca. Potem licząc na palcach miesiące, doszła do wniosku, że sprawy działy się niepokojąco równocześnie…

Koniec

Nie wytrzymała. Pojechała do pobliskiego miasta, do malutkiego mieszkanka. Nie miała klucza, nikogo nie zastała, lecz jak pies warowała pod drzwiami. Wróciła następnego dnia i jeszcze następnego.

Już miała się poddać, ale postanowiła pojechać jeszcze w weekend. Ksiądz miał być w tym czasie zajęty, bo wezwał go dziekan wydziału teologicznego, lecz zdesperowana Paulina liczyła na cud.

Cud się zdarzył – Ksiądz szybko załatwił swoje sprawy, bo siedząca na półpiętrze Paulina usłyszała jego głos, gdy wysiadał z windy.

Wyjrzała – był „po cywilnemu”. Roześmiany, radosny. Dzierżył w ręku torbę z zakupami, z której wystawały butelki wina, a… kobieta u jego boku nie była ani Zuzką, ani szefową przychodni. Też trzymała zakupy. Rozchichota, euforyczna, wpatrzona w niego.

Paulina nie chciała się więcej spotykać z Księdzem. Nie odpowiadała na jego sms-y, nie odbierała telefonu. Usiłowała schować się, kiedy pojawił się w bibliotece. Jednak nie mogła zapaść się pod ziemię. Więc, zmuszona do stanięcia z nim twarzą w twarz, powiedziała mu o wszystkim – i o zasłyszanej historii, i o tym, co zobaczyła… Z trudem powstrzymywała łzy.

A On – roześmiał się, pogłaskał ją czule po głowie i rzekł patrząc prosto w oczy: Kiciuś, coś sobie uroiłaś. Jesteśmy przyjaciółmi, było trochę seksu, ale nie spodziewałaś się chyba, że rzucę dla ciebie wszystko? Mam zobowiązania wobec wiernych i kościoła… O innych kobietach już rozmowy nie było.

A potem w mieścinie rozeszło się parę plotek (na szczęście nie o Paulinie) i ksiądz znowu udał się do Rzymu. Powiadają, że pojechał do Watykanu, do papieża.

Epilog

Fragment wywiadu z księdzem Markiem Dziewieckim, rozmawia Marta Jacukiewicz:

Redaktor Marta Jacukiewicz: Piękno kapłaństwa to jedna strona rzeczywistości. Ale na forach internetowych aż huczy na temat romansów z księżmi…

Ksiądz Marek Drzewiecki: Romanse księży niestety się zdarzają, jednak w Internecie nie znajdziemy obiektywnej wiedzy na ten temat. Są tam raczej pikantne historie i szczegóły, często wymyślone po to, by zyskać popularność danej strony www albo realizować czyjeś cele ideologiczne czy polityczne. Rzadko w Internecie znajdziemy poważne teksty na ten temat, na przykład takie, w których ktoś opisze swoje duchowe rozterki związane z romansowaniem z księdzem, swoją walkę o to, by nie ulec pożądaniu, by zachować czystość czy aby radykalnie nawrócić się po upadku.

Paulina nie pisała bloga o swoich rozterkach. Jako istota prostoduszna, niewinna i prostolinijna po prostu zaufała. A więc pytanie za 100 punktów – czy Paulina powinna zacząć pisać blog, aby radykalnie nawrócić się po upadku? Bo Ksiądz…

Cóż, jego „upadek” nie dotyczy.


Podobny post: Romans z czułym i wrażliwym mężczyzną, czyli księdzem

Reklamy

90 comments

  1. Piękna historia, a zarazem bardzo smutna, przeczytałam ją jednym tchem i po głowie myśli zaczęły się kotłować. Ksiądz jako facet zachował się jak ostatni drań, traktował kobiety zbyt przedmiotowo, może niektórym odpowiadał taki układ, ale nie biednej Paulinie, która zakochała się w nim bez pamięci, miłością szczerą i bezgraniczną. Nieszczęśliwie ulokowała swoje uczucia, bo jakby na to nie patrząc, był to ksiądz. Ja wiem, że poniekąd miłość nie wybiera, ale w jakiś sposób można sobie wybić obiekt westchnień z głowy.
    Moim zdaniem bez sensu jest, że osoby duchowne muszą żyć w celibacie, przecież jest to sprzeczne z ludzką naturą. Facet jest zwykłym samcem o samczej naturze i ma swoje potrzeby, a pokusy czają się wszędzie, poza tym nie przypominam sobie, żeby Jezus zakazał swoim kapłanom wiązać się z kobietami. Zniesienie celibatu tak jak ma to miejsce w innych religiach choćby bliscy Ewangeliści byłoby dobrym rozwiązaniem, bo najprawdopodobniej skończyłby się problem pedofilii u księży, czy romansów, jak i wyklętych przez innych, dzieci z tych związków. Bardzo trudny temat i chociaż takie historie zdarzają się coraz częściej, to wciąż jest to temat tabu. Niestety tego typu problemy są zamiatane pod dywan kończąc się najczęściej przeniesieniem do innej parafii.

    Polubienie

    • Masz rację, Gabi, że celibat jest sprzeczny z naturą… Jednak zaangażowany w rodzinę ksiądz nie byłby tak oddany kościołowi i chyba tego Watykan się boi…
      Nie wiem natomiast, czy celibat rozwiązałby kwestię pedofilii (która zdarza się też u innych nie związanych celibatem) i ma dość złożone podłoże.
      A historia jest smutna. Bardzo żal mi tej dziewczyny, bo to taki naiwny, dobroduszny typ i po prostu została mocno zraniona.

      Polubione przez 1 osoba

      • Tak jak pisałam powyżej są religie np. Ewangeliści, w których pastorzy zawierają związek małżeński i zakładają rodzinę i z tego co wiem nie przeszkadza im to wcale w normalnym funkcjonowaniu w kościele, wręcz przeciwnie, taki pastor na kazaniu wie o czym mówi, bo sam przechodzi przez pewnego rodzaju problemy życiowe i ma przynajmniej jakieś doświadczenie.
        Po oglądnięciu filmu „Spotlight” jestem w wielkim szoku, bo nie przypuszczałam, że wśród księży jest tylu zboczeńców i pedofilii. Kler to taka jedna wielka organizacja, która ma wśród swoich towarzyszy więcej tych skrzywionych psychicznie, niż posiada ich cała świecka ludność. Nie wiem tak do końca, skąd się to bierze, ale przypuszczam, że powodem jest właśnie głód seksoholiczny w wyniku celibatu.
        Myślę, że dziewczyna została zraniona, bo zadawała się z księdzem, nie wiem co sobie wyobrażała, że ksiądz zerwie dla niej śluby kościelne i będą żyli długo i szczęśliwie? Wchodząc w bliższe relacje z żonatym mężczyzną, czy właśnie księdzem, trzeba niestety liczyć się z wszelkimi konsekwencjami jakie z tego wynikną.

        Polubienie

        • Moja znajoma robiła kiedyś badania nad motywacją i osobowością kleryków i pojawił się tu (dość nagminnie) problem ucieczki od patologicznych domów i rodzin… Może tu jest pies pogrzebany…
          Masz rację, że relacje z facetem „obciążonym” (ślubami, zobowiązaniami, związkiem) nie rokują pozytywnie i trzeba się liczyć z negatywnymi skutkami…

          Polubienie

          • Moja znajoma powiedziała kiedyś, że są trzy grupy księży: 1. zboczeńcy (pedofile, geje) (wtedy najprościej jest się ukryć z tym w kościele i działać sobie po cichu) 2. Nieudacznicy, fajtłapy (perspektywa osiągnięcia czegoś w życiu znikoma, natomiast w kościele można nieźle sobie żyć i małym kosztem) 3, I właśnie Ci, o których wspominasz, ludzie ze skrzywiona psychiką, uciekający ze swoich wiosek i patologicznego środowiska.
            Teraz chyba nie ma księdza z powołania, przynajmniej ja się z takim nie spotkałam ostatnio. Będzie dobrze w naszym kościele? Z tego co widzę, raczej nie i coraz więcej osób się odsuwa od kościoła, zwłaszcza młodzież i co najgorsze od Boga też.
            Biorąc pod uwagę księdza, którego opisywałaś w swoim wpisie, są faktycznie tacy mężczyźni, tzw playboye, co to z kwiatka na kwiatek przeskakują i liczą, że sie to nie wyda, ale taki playboy w sutannie, to jest dopiero zjawisko rzadko spotykane.

            Polubione przez 1 osoba

  2. Opis jak w instrukcji: nabór do sekty. Postępowanie księdza trochę to przypominało, inteligentne podejście, niezbyt nachalne, ziarno rzucone na podatny grunt. W ten sam sposób pewnie werbują do różnych organizacji, z drugiej strony kandydat musi być podatny na takie zabiegi…
    Ciekawe, że nie przeszkadzało jej to, że on jest księdzem, dopiero niewierność duchownego Paulinę rozeźliła, bo chciała być tą jedyną…
    Tragedia podwójna, bo źle ulokowała uczucia i w dodatku została potraktowana instrumentalnie, wyśmiana.
    Pytasz czy jest to nagminne? Nie ma chyba miejscowości, parafii nawet bez podobnego skandalu i jakoś stronom dramatu uchodzi to na sucho. W moim mieście też się zdarzały takie historie i o dziwo wierni prędzej usprawiedliwią księdza niż jego kochankę. Do tego należy jeszcze dodać pijaństwo, hazard, rozmiłowanie w luksusie itp. Dziwię się jedynie, że wierni nie mają nic przeciwko spowiadaniu się przed tymi ojcami kościoła…

    Polubione przez 1 osoba

    • Myślę, że nie przeszkadzało jej, że on jest księdzem, bo chyba wpadła „na dobre”, zanim się zorientowała, że romans rozwija się pełną parą… Masz rację – działały podobne mechanizmy jak w sekcie, a ofiara była niedoświadczona…
      A wierni chyba szukają autorytetu za wszelką cenę… Zastanawiam się jak spowiada taki ksiądz z tego typu doświadczeniami – czy jest bardziej liberalny (bo sam siebie usprawiedliwia poprzez dewaluowanie czynu), czy sądzi ostrzej, bo uważa, że jego przypadek jest wyjątkowy…

      Polubienie

  3. Pojęcia nie mam, nie spowiadałam się od 30 lat…i nie zamierzam. Spytałam kiedyś koleżankę czy nie przeszkadza jej w celebracjach ta wiedza poboczna? Odpowiedziała, że stara się oddzielić religię od kościoła. Nie wiem jak to jej się udaje…ale to już inna opowieść.

    Polubienie

    • W sumie to ciekawa umiejętność takie oddzielanie… i trochę nielogiczna, bo jeśli ktoś chciałby oddzielić religię od kościoła, to mógłby się i nie spowiadać, bo spowiedź to kościelny wymysł 🙂

      Polubienie

  4. Po przeczytaniu owego wpisu pierwsze słowo jakie się ciśnie pod paluchy na klawiaturze umieszczone, to „Desperacja”… Jak bardzo trzeba być zdesperowaną aby tak oślepnąć ? Zasada jest prosta… Jeśli ktoś raz łamie śluby uczynione aby swym chuciom ujście dać to i ponownie złamie zasady wszelakie… Cytując mego ulubionego serialowego seryjnego zabójcę: „Ofiara: – Ale obiecałeś, że mnie nie zabijesz ! Morderca: – Zabijam ale nie kłamię ? No wybacz…” .

    Polubienie

    • Generalnie się z Tobą zgadzam. Ktoś, kto nie dotrzymuje słowa, zasługuje na brak szacunku i tyle!
      Ale tej dziewczyny jakoś mi tak po prostu żal… Nie wiem, czy to była desperacja, czy raczej cwany wyjadacz ją sprytnie omamił wytrącając ją z jej monotonnego życia…

      Polubienie

  5. Historia smutna i prawdziwa. Część księży jednak zakochuje się w swoich partnerkach. Niektórzy rzucają wtedy kapłaństwo, drudzy tkwią w rozkroku do końca życia. Celibat jest bez sensu, ale szybko chyba go nie zniosą. Młodzi chłopcy podejmując decyzję o kapłaństwie też nie zawsze wiedzą co czynią. Skomplikowane jest to wszystko, nie chciałbym nikogo oskarżać, winić. To są po prostu bardzo trudne, życiowe sytuacje…

    Polubienie

  6. Kiedyś już pisałaś na ten temat. Niestety te sprawy są zamiatane pod dywan, denerwuje tylko hipokryzja księży, którzy mają kochanki, dzieci i seks na boku, a umoralniają ludzi w kościele i w konfesjonale. Dziewczyna była naiwna, niedoświadczona w kontaktach z mężczyznami i dała się omamić przez kościelnego playboya. Dziwi podejście kościoła, który wini ofiarę, a ksiądz uprawiający z nią seks jest niewinny.

    Polubienie

    • Pisałam… Choć tu, mam wrażenie, nieco inaczej toczy się historia, bo nie tyle płomienność uczucia zdecydowała, ile naiwność dziewczyny… Podejście kościoła zaskakuje, bo wygląda na to, że to dziewczyna powinna się tłumaczyć…
      P.S. A Twoje określenie „kościelny playboy” bardzo mi się podoba 🙂

      Polubienie

      • Przypuszczam, że ten ksiądz był pierwszym mężczyzną, który się nią zainteresował i z którym miała pierwszy seks. Dziwi mnie tylko, że nie miała hamulców, wchodząc w bliską znajomość z księdzem. Na co liczyła, bo chyba nie na ślub?

        Polubienie

  7. Celibat (łac. caelebs – bez żony, samotny) – forma życia polegająca na dobrowolnym zrezygnowaniu z wchodzenia w związek małżeński i wstrzemięźliwości seksualnej. Taka jest definicja w Wikipedii. Oznacza to, że duszpasterz nie złamał celibatu. Wszak nie ożenił się i był wstrzemięźliwy, bo nie bzykał się przecież dniami i nocami, tylko zachowywał umiar. Dziewczyna jest winna, bo grzeszyła z kapłanem…

    Polubienie

  8. PS A propos wprowadzenia celibatu, nie chodzi tu o obowiązki rodzinne księdza, tylko o to, żeby rodzina nie mogła być spadkobiercą jego majątku, który ma pozostać w rękach Kościoła. I tu widać, że jak zwykle chodzi o pieniądze, bez których Kościół nie może żyć.

    Polubienie

  9. Gdyby księża mogli prowadzić normalne życie, mieć rodziny, dzieci, wnuki, to zapewne normalniejsze mieli by podejście do ludzkich problemów. No,niekoniecznie ten ksiądz. Cała potęga Kościoła stoi na celibacie właśnie. Majątek gromadzony od dwóch tysięcy lat…
    Smutna historia i żal tej dziewczyny. Pierwsza miłość i tak źle ulokowane uczucie. I to nie tylko dlatego, że był księdzem. Podwójnie podłe było jego zachowanie, raz jako księdza, a drugi – jako mężczyzny. Powala mnie też hipokryzja takich pasterzy owieczek. Z jednej strony gromko krzyczą z ambony, piętnują grzech; zaś z drugiej robią to samo a swoim kochankom załatwiają aborcję. Oczywiście generalizuję, bo są i wśród nich dobrzy ludzie. Jak wszędzie.
    A co stanie się z Pauliną?…

    Polubienie

    • Witaj 🙂 Masz rację, że facet postąpił źle nie tylko jako ksiądz… Gdyby nie był księdzem, a zachował się tak samo, to też byłoby podłe.
      Nie wiem, co w dalszej perspektywie zrobi Paulina. Wygląda mi na taką osobę, która raczej się wycofa, zamknie w sobie… Mam nadzieję, że nie będzie pielęgnowała w sobie zranienia do końca życia, bo taki facet nie jest wart tego, aby mieć wpływ na czyjś los…

      Polubienie

      • Ta dziewczyna ma szczęście, że nie zaszła z nim w ciążę, bo wtedy miałaby traumę do końca życia. Wychowywanie dziecka, które jest owocem nieudanego romansu z księdzem to musi być porażka.

        Polubione przez 1 osoba

  10. Nie wiem, czy nie podpadnę Ci po raz drugi swoim innym widzeniem świata, więc trochę „ściemnię” ten obraz. To co opisałaś to wersja Pauliny, nie wiemy jak by wyglądała wersja księdza, i czy obie miały by w miarę obiektywne potwierdzenie w faktach. Nie wiemy też najważniejszego – jak doszło do pierwszego kontaktu. A to ważne, bo życie nie jest proste „zerojedynkowe”, są też stany pośrednie. Jeżeli ktoś poważnie myśli nieważne, czy o związku, czy tylko o zaliczeniu, to „przed” (a nie po!) spróbuje poważnie o tym porozmawiać. W sumie trudno coś oceniać nie znając całości. Podpadłem? 😉

    Polubienie

    • Cóż, nigdy nic nie wiemy na 100% (zasada nieoznaczoności Heisenberga nie wzięła się znikąd 🙂 )
      Może Paulina nie jest niewiniątkiem, choć wszystko wskazuje, że jednak jest naiwną, łatwowierną dziewczyną. A wersja księdza? Chętnie bym jej posłuchała – ciekawa jestem, jakie argumenty w tej sytuacji można jeszcze dorobić, żeby sprawa nie wyglądała tak czarno… Wiesz, w obozach koncentracyjnych też nie było czarno-biało, SS-mani mieli rozkazy z góry i swoje rodziny…, a jednak większość świata (w tym ja) nie chce empatycznie ich rozumieć i usprawiedliwić.
      Nie podpadłeś:) Dzięki za odwiedziny 🙂 I przepraszam, że dopiero teraz umieszczam Twój komentarz, bo trafił automatycznie do „spamu”…

      Polubienie

      • No skoro sama przywołałaś Heisenberga – którego rewolucyjna teza spowodowała, że w fizyce kwantowej możemy mówić tylko o pewnym prawdopodobieństwie występowania danego zjawiska – to mamy już gotową odpowiedź na Twoje wątpliwości. Otóż nasze opinie o Paulinie, jak i o księdzu są tylko opiniami o jakimś tam poziomie prawdopodobieństwa, że są prawdziwe. Myślę nawet, że prawdy oni sami nie znają. Dlaczego np. nie można wierzyć, że ksiądz swoje „powołanie” potraktował tylko jako zawód, a kontakty seksualne są dla niego zwykłą czynnością higieniczną, taką jak np. umycie rąk? Próbowałaś kiedyś ze swoim partnerem bawić się w zgadywanie: Jakie były początki Waszego poznania? Z reguły są to zupełnie sprzeczne doznania i wrażenia, tym bardziej różne, im bardziej odległe w czasie. Opisywaną przez Ciebie sytuację da się ocenić tylko w ramach właśnie rachunku prawdopodobieństwa.

        Polubienie

        • Wszystko jesr rachunkiem prawdopobieństwa, ale podąžając tym tropem można wpaść w obsesyjną niepewność paraližującą funkcjonowanie i dokonywanie ocen (ktòre są czasem. niezbędne). Masz rację, że gdyby przyjąć, arbitralne traktowanie reguł i umów społecznych przez księdza, to można byłoby zrozumieć jego zachowanie (przyjąwszy jego perspektywę), ale czy možna byłoby je usprawiedliwić? Ostatecznie, większość dewiantów i zbrodniarzy tłumaczy się własnym punktem widzenia w zakresie norm społecznych… 🙂

          Polubienie

          • Kiedyś jeden ksiądz powiedział mi, że trudno mu wytrzymać samotność, że potrzebuje kogoś, kto by choć trochę go kochał i rozumiał, bo on przecież musi kochać ofiarnie wszystkich a często nie otrzymuje nic w zamian.

            I kto żyje szlachetnie, ten kocha szlachetnie. A dobro każdy widzi inaczej. Więc czasem zdarzy się miłość wielka, czysta, która pomaga, dostrzega itp. itd. To dzieło Pana Boga.

            Ale wykorzystanie, tzw. chcice, pożądanie to zwyczajne słabości ludzkie, nad którymi niektórzy ludzie nie mają władzy, nie panują nad nimi. Krzywdzą innych, powodują urazy na całe życie. Brak odpowiedzialności, brak moralności, brak skrupuł to pewna przegrana życiowa.

            Tak, ja też bym chciała poznać punkt widzenia tego księdza, jego relacje – a tak znam tylko opis skrzywdzonej Pauliny. A ja jestem ciekawa jak Paulina wtedy wygladała, co i jak mówiła, jakie gesty wykonywała….

            „Miłość w swej prostej i nieśmiałej mowie
            Powie najwięcej, kiedy najmniej powie.”

            Sen nocy letniej
            Szekspir

            Polubienie

          • Haisenberg nie ukrywał, że jego zasada odnosi się do mikroświata. W naszym świecie wszystko wygląda inaczej, i „normalniej”. Nie bronię księdza w kwestii tego, co zaszło między nim a Pauliną, a nawet potępiam z punktu złamania przyrzeczenia o celibacie, ale wszystko staje się niczym, gdy do głosu dochodzi miłość. Nie możemy przecież zaprzeczyć, że „to” nie miało wpływu na postępowanie obu stron. I może też intencje obojga były uczciwe, ale właśnie to uczucie je skomplikowało. Odpowiedzialność dewiantów i zbrodniarzy także ma swoje granice, gdy w grę wchodzi niepoczytalność … a przecież miłość także bywa niepoczytalna. 🙂
            Trudna sprawa.

            Polubienie

  11. Ja jej nie żałuję, wiedziała kim jest ksiądz. Już samo to, że zaprosił ją do tego mieszkanka… to już świadczy o grzesznych pragnieniach, a ona świadomie się na nie zgodziła. Ksiądz może fajnie z nami porozmawiać, pocieszyć. Ale nic więcej. Obydwie strony powinny mieć przede wszystkim świadomość grzechu, podejście bardzo racjonalistyczne do przyszłości i odpowiedzialność za siebie nawzajem. I cóż, widzę tutaj po prostu niedojrzałość emocjonalną jednej i drugiej strony i brak powołania tego księdza. Wstydziłby się zapewniać, że służy wiernym i Kościołowi. Ale jak widać niektórzy wstyd już utracili. I cóż patrząc na tego księdza, życie dostarczy nowych tragedii…

    Ja z kolei mogłam opowiedzieć o pewnym księdzu, który powiedział tej, która go kusiła czy tam coś w nim sprawiała, że jest przyczyną jego grzeszności, rozterek…I strony te opowiedziały się po stronie prawdy. ona zerwała wszystkie kontakty. On zgodził się na jej odejście. Choć nie wiadomo co się działo w jego główce. A może liczył, że to wyznanie zaowocuje rozwojem związku…. może… Ale dzięki Bogu wszystko skończyło się dobrze.

    Polubienie

    • Ja mam trudność ze zrozumieniem wspomnianej przez Ciebie „świadomości grzechu w przypadku obu stron”… Ksiądz obiecał czystość, więc on łamie dane słowo, związane z zawodem. Dziewczyna – nie obiecywała nic nikomu. Nie musi zachowywać ani czystości, ani dbać o moralność księdza (bo to jego zadanie dbać o własną moralność). Jej jedynym „grzechem” jest naiwność i łatwowierność. Tak przynajmniej ja to widzę.
      A w opisanym przez Ciebie przykładzie kobiety – myślę, że wykazała się ona rozsądkiem i dalekowzrocznością rezygnując ze związku, który rzadko przynosi coś dobrego 🙂

      Polubienie

      • Wiesz, myślę, że ksiądz miał już niecny zamiar i w pełni świadomie zgodził się na grzech. Tym bardziej, że o ile pamiętam, następne razy się zdarzały, tyle, że z innymi paniami.

        Paulina
        Ja nie wiem ile Paulina miała wtedy lat, ale przecież była po studiach. I czy nie przeszło jej przez myśl, że kiedy zostaną sam na sam, coś może się wydarzyć.

        A WIĘC, CZY NIE PRZESZŁO JEJ PRZEZ MYŚL, ŻE MOŻE SIĘ SKOŃCZYĆ W ŁÓŻKU???

        A co do tej kobiety, która zrezygnowała. Myślę, że w jego głowie również narodziła się myśl co do tego grzesznego związku. Bo nikt nikomu nie czyni takich wyznań, jeśli nie oczekiwałby konkretnej postawy. A nóż trafiłby na taką, która by się zakręciła… To dobrze, że niektórzy posiadają serce rozumne, które przecież jest miłe Stwórcy.

        Polubienie

        • Pozwoliłam sobie skrócić Twój komentarz… Dziękuję, że mnie odwiedzasz i aktywnie komentujesz mam jednak małą prośbę – używaj tego samego nicka (bo widzę ten sam adres IP i co najmniej dwa różne nicki).
          A propos Pauliny – ja nie jestem restrykcyjna w jej ocenie… I nie wiem, co jest miłe Stwórcy… Pytanie, czy na 100% ktoś to wie? 🙂

          Polubienie

          • O co chodzi??? Każdy ma prawo myśleć co chce. Ja uznaję winę tej dziewczyny. I trudno. Pogadać bez przeszkód można wszędzie, nawet w tej bibliotece. I nie róbmy, że tylko ci księża się nieustanie winni.. A kobiety to przeważnie lub zawsze skrzywdzone, naiwne….I naprawdę nie wiedzą kim jest ksiądz?

            A sprawa nicka – czasami się zapomina jakiego nicka się wcześniej używało… to akurat nie jest ani istotne ani ważne.. Zresztą nie zamierzam tu już nic komentować, bo już wszystko napisałam. A poza tym mój komentarz jest już w tej sytuacji zbędny. Pozdrawiam

            Polubienie

              • Bo sama nią jestem i byłam w takiej sytuacji i doświadczyłam wiele…a jednak nie leciałam jak ćma do światła….tylko logicznie ruszyłam główką – a to wszystko upoważnia mnie do zabrania głosu.

                To chyba nie trzeba być wielkim filozofem, by wiedzieć, że jeśli kobieta nie chce, to nikt jej nie zmusi.
                ,,Jak suka nie da, to pies nie weźmie”.

                Tak więc można się zirytować.

                Polubienie

            • es ale ty jesteś obrarzalska! I chyba nie nawidzisz kobiet!
              A jak się zmienia nika to ludzie nie wiedzą czy rozmawiają z jednom osobom czy z rużnymi

              Polubienie

              • Ewelina

                Gbyś przeszła to, co ja, to byś mi ręki podała…. A tak chyba nie możemy się zrozumieć. Ja nienawidzę ale tylko tego zła, ktore oni wyrządzają tym kobietom. A te kobiety głupie są.Chyba nie wiedzą jak księżlulki o nich kalkulują… Proszę bardzo testujcie! kazdy ma rozum i wolną wolę. I nikt za was życia nie przezyje.

                Kobiety są różne. I te łatwe, dostępne i te, które biora zycie pod rozrachunek ale jednego jestem pewna, ksiądz nic nie zrobi, jeśli ta „pani” koło niego nie skacze. I do właśnie do takich ździr szacunku nie mam.

                Polubienie

                • Es! Ja też oglądam różne blogi o księżach bo mnie też spotkała smutna historia w tym temacie. Natomiast nie uważam kobiet za ździry i dziwię się, że tak piszesz. Jesteś przesycona złością a to nie jest tak że dziewczyny zawsze są winne – ja byłam licealistką kiedy ksiądz postanowił się ze mną zabawić wykorzystując moją niewinność i że mu ufałam.

                  Polubienie

                  • Anna!
                    To chyba jeszcze nie widziałś, jak ź….. potarfi skakać koło księdza. Gdybyś widziała, to byś ją podobnie nazwała!
                    Oczywiście są jakieś tam przypadki wykorzystania, ale tylko pojedyncze. Więcej tego dziad….. wynika z tego, że kobiety uganiają się za księżmi.

                    Polubienie

                    • Licealistka i ksiądz…To ciekawe. Z tego, co mi wiadomo licealistki bardzo lgną do księży, szukają ich tpowarzystwa, wsparcia, zakochują sie.

                      Polubienie

                    • es, nawet jak jakaś kobieta skacze, to rolą księdza jest temu nie ulec, bo to on ślubował czystość… Kobieta tego nie ślubowała, nie ma takiego przymusu, no, chyba, że jest zakonnicą 🙂 To tak samo jak z żonatym mężczyzną – nawet jak stanie przed nim setka nagich kobiet, to to jego wiąże przysięga i zobowiązanie. Je (jeśli są wolne) nie wiąże nic, może poza zwykłym poczuciem przyzwoitości…

                      Polubienie

                    • Damo Kameliowa

                      Ksiądz poszedł na to. Ona jest winna. Wiesz, co dla nich znaczą śluby? Nic. Czystość? Spowiedź u kolegi i sprawa załatwiona. Śmieszne.

                      Ja jeszcze poruszyłabym sprawę miłości pomiędzy kobietą a mężczyzną. Kiedy ksiądz kocha, odzywa się w nim mężczyna. I kiedy ma swój obiekt milości w pobliżu, pragnie zblizenia. Ciężkie to wszystko. Takie osoby jeszcze mogę zrozumieć ale nie rozumiem baby, która zwyczajnie podąża księdza, a kiedy go nie ma, świetnie sobie prosperuje a jak go zobaczy, to chcicy na jego wiodok dostaje. To tyle.

                      Polubienie

  12. Oszust jak oszust. Truteń zwykły, w sutannie, czy bez. Każdej z nas się taki przydarzył, czyż nie? 🙂 Paulina, jak wiele innych dziewczyn przeżyła miłość niespełnioną i zawiedzioną, ale coś przeżyła. W sumie lepsze to niż nic i pustka emocjonalna. Też nie jest pod tym względem wyjątkowa. Każdej z nas się to zdarzyło. Taki lajf i ambaras, żeby dwoje chciało naraz.
    Dla mnie prawdziwym problemem są te wszystkie owieczki i barany sponsorujące z tacowego pokornie taki stan rzeczy i widoczną gołym okiem hipokryzję. To są prawdziwi winowajcy. Gdyby kościół instytucjonalny traktował słowa ewangelii poważnie, pewnie miałby znacznie mniej wiernych, ale za to lepszej jakości. Tak jest na „zgniłym zachodzie” i tego kościół się boi. Więc idzie taka gra: my wybaczamy wam (przemoc, pijaństwo, nienawiść do bliźniego), a wy nam.

    Polubienie

    • Nie wiem, czy KAŻDEJ kobiecie przydarza się nieszczęśliwa miłość, bo ja miałam to szczęście, że mimo kilku związków nie byłam nigdy ani porzucona, ani zdradzona…(aczkolwiek mam z tym do czynienia ciągle – u innych).
      I masz rację, że toczy się gra „przymykania oka”… dzięki której, przy niewielkim nakładzie starań (albo starań pozorowanych), wszyscy uzyskują rozgrzeszenie i miano „przyzwoitych ludzi” 😦

      Polubienie

      • Widocznie jesteś wyjątkiem potwierdzającym regułę. Nieszczęśliwa miłość może się zresztą zdarzyć także wtedy, kiedy do związku nie dojdzie. Nastolatki na przykład lokują uczucia zupełnie nieracjonalnie.

        Polubienie

        • Jasne, że może się zdarzyć 🙂 A z okresu nastoletniego pamiętam nieszczęśliwe, źle ulokowane, miłości. Zawsze mnie one dziwiły. Ale ja chyba mam mocno rozwinięty instynkt samozachowawczy…

          Polubienie

  13. Jejku, problem chyba polega na tym, że panie zapomniały kim jest ksiądz. Widzą w nich tylko facetów. Można być wojującą ateistką bez skrupuł – dziś wiele takich… można nie mieć skrupuł i wglądu w sprawy Boże ale pytam, czy ten ksiądz ma jakieś sumienie, czy już całkowicie zagłuszył jego głos?
    A kobiety są winne. Mam teraz, że tak powiem fajny obrazek tej prawdy. Pewnemu księdzu bardzo podoba się ateistka, która pluje ile wejdzie na wiarę, Kościół i ludzi Kościoła – a ksiądz ją adoruje. I co powiecie? Baba jak baba ale ten ksiądz???

    Polubienie

    • Ośmielam się nie być tego taka pewna, że kobiety zawsze są winne. Pewnie są wśród nich takie, które świadomie i bezwzględnie uwodzą każdego niedostępnego mężczyznę (w tym księdza), bywają również łatwowierne i niedoświadczone panie, które dają się uwieść…
      Jednak to nie one, a on ślubował czystość i celibat… Wchodząc w zakazany romans to on łamie śluby, a zarazem jest nie w porządku wobec kobiety, bo bierze nie mogąc dać nic trwałego w zamian.

      Polubienie

  14. Ostatnio ksiądz wracał nad ranem z kasyna niezbyt trzeźwy. Wpadł do rowu, zniszczył samochód. Parafianki postanowiły zrobić zbiórkę i ze swoich rencin i posad na umowach śmieciowych, by częściowo osłodzić mu stratę. Głupota ludzka nie zna miary.

    Polubienie

  15. W moim mieście w jednej z parafii tez gorliwe parafianki chciały zbierać się na księdza, bo chory, ale proboszcz ogłosił, że ksiądz odsunięty został od posługi, bo nie chciał iść na odwyk, a plotka głosi, że ma kochankę i dziecko i już dłużej nie dało sie tego ukrywać…

    Polubienie

    • Parafianki chcą wierzyć w nieskalanie księdza… Dzięki temu uchodzi mu na sucho to, co u innych ludzi byłoby dawno zauważone i wytknięte… Kobieta z „doskoku” + dziecko + uzależnienie od alkoholu, rzutujące na niemożność wykonywania pracy – w przypadku innego człowieka (niż ksiądz) ta mieszanka oznaczałaby kłopoty, a co najmniej dezaprobatę społeczną…

      Polubienie

      • A propos „parafian” (bo to także mężczyźni), nie rozumiem jak można mieć tak wyprany mózg, żeby traktować księdza prawie jak świętego? Wystarczy popatrzeć, jakie hołdy oddają ojcu Rydzykowi parafianie, całując go w rękę niczym papieża i wręczając koperty z pieniędzmi. Ksiądz to zwykły człowiek, który czasem bardziej grzeszy niż jego owieczki. Słyszałam o przypadku, gdy jakiś wierny całował na drodze ślad po kołach samochodu księdza – komentarz zbędny. 🙂

        Polubienie

          • PS A propos osoby, która komentuje u Ciebie na kilku nickach. Patrząc na jej pisownię i błędy ortograficzne, czy nie jest to przypadkiem tzw. Ewelina? 😀

            Polubienie

            • Dzięki za czujność 🙂 Już zwróciłam uwagę, że IP (u mnie na stronie administratora) jest takie samo, a nicki różne. I, o dziwo, to nie Ewelina (która ostatnio zamilkła)…
              P.S. A wiesz, że Ciebie rozpoznałam nie po IP, ale po stylu wypowiedzi…? Masz bardzo ciekawe określenia (takie syntetyczno-dosadne 🙂 ) i kiedy użyłaś „niechlujstwo językowe”, nie miałam wątpliwości… 🙂

              Polubienie

            • Ja nigdy nie komętuje na kilku nikach, bo się nie wstydze swojich poglądów. A błedów nie robię, tylko mi komputer nie poprawia.

              Polubienie

  16. A gdyby tak w powyższej historyjce zamienić księdza na świeckiego żonatego mężczyznę? Przecież tacy też zdradzają, uwodzą, prowadzą podwójne życie, kłamią… Czy złamanie ślubów czystości jest gorsze od zdrady małżeńskiej? Nie. Ale jednak odbiór społeczny jest kompletnie inny…I inaczej takie historie się kończą…

    Przykre jest to, że dla niego to był zwykły epizod, jeden z wielu romansów. Konsekwencji dyscyplinarnych też pewnie nie poniesie, zwłaszcza, że niewiele kobiet ma odwagę donieść (i ma dowody na celowe działanie księdza). A Paulina? Pewnie teraz jeszcze trudniej będzie jej zaufać jakiemuś mężczyźnie. I nawet nie może się wygadać koleżankom, że chłopak ją zdradził i rzucił – bo to temat tabu i gromy prędzej spadną na nią samą…

    Polubienie

    • Masz rację – niezależnie, czy jest to zwykły żonaty facet, czy ksiądz, to czyn jest niewłaściwy. A różnica w odbiorze społecznym pewnie wynika z tego, że wobec księdza stosuje się wyższe standardy oczekując, że skoro nawołuje do moralności, to również jest i jej wzorem…a przynajmniej będzie się starał.

      Polubienie

  17. a w całej tej historii aż bije po oczach niefrasobliwość księdza i wywołanie poczucia winy jedynie u dziewczyny, chociaż w tej konkretnej sytuacji nie jest ona niewiniątkiem, skoro zdecydowała się na romans z osobą duchowną.
    inna rzecz, że hipokryzja z jaką duchowieństwo łamie zakazy, która nam śmiertelnikom z trudem byłaby wybaczona, przychodzi im z przerażającą łatwością. dlatego tym bardziej dziwi swoista wybiórczość wiernych, którzy wiedząc o niecnych sprawkach swojego księdza wciąż latają do niego do spowiedzi.

    Polubione przez 1 osoba

  18. Zawsze czytam o romansach księży z ciekawością jak to jest.Jestem mężatką Ale mam przyjaciela księdza takiego z którym spotykam się co dzień mieszkam blisko kościoła pomagam księżom jest niewiele starszy ode mnie rozumiemy się bez słów rozmawiamy o wszystkim,gdybyśmy oboje było wolni bylibyśmy parą idealną widocznie Tak musiało byc. Fajnie mieć za przyjaciela księdza pod warunkiem że nie przekroczy się pewnej lini którą jest naprawdę cienka…

    Polubienie

  19. Ciekawa historia…Prawdziwa? Mnie takie opowieści zawsze szokują. może jestem zbyt naiwna? nie wiem…Od księdza oczekuje jednak czegoś innego, bycia ponad wiele spraw. rozumiem instynkty, pożądanie, zauroczenie…nawet jeśli zdarzy mu się romans to powinien wiedzieć, jak się zachować..tu razi po oczach brak odpowiedzialności, w sumie można byłoby to nazwać znacznie gorzej.

    Polubienie

    • Wszystkie historie są jak najbardziej prawdziwe… Mnie z kolei szokuje to, że największe „autentyki” brzmią często nieprawdopodobnie – a jednak okazuje się, że ludzie nie zawsze działają racjonalnie, czy etycznie…

      Polubienie

  20. Wiecie co, czasami Pan Bóg stawia nam na drodze jakiegoś księdza. Tak mi się wydaje, że kobiety w ich życiu muszą odegrać jakąś rolę, prędzej czy później… Lecz jednak nie każda pojmuje jaka to rola, bo widzą w nich tylko facetów, z którymi się mogą pogździć.

    Może ja jestem jakaś inna, bo gardzę ich miłostkami….ale..

    Proszę mi wierzyć – oni nic sobą nie reprezentują, kiedy tracą blask Boży!
    W codziennym obcowaniu stają się podobni do innych mężczyzn – niechlujów, chamów itd.

    Miałam 19 lat, kiedy ksiądz mnie zapragnął…nie poszłam na to, bo nie chciałam skończyć jako kurewka księdza, tylko chciałam studiować i mieć normalne życie…Byłam wtedy mądra i taka pozostałam.

    Długo później, Bóg stawia na mojej drodze jeszcze jednego księdza. Tym razem próba jest ciężka. Wzajemne uczucie, podobieństwo dusz…Ale i wtedy znalazła się we mnie odwaga, by nie trwać w tym błocie. Zanalzła się we mnie siła, by z nim skończyć.

    Obydwaj księża sa dzis dobrymi księżmi, którzy w życiu dojrzeli. A ja, JA CZUJĘ SIĘ W PEŁNI SZCZĘSLIWA. I DENERUJĄ MNIE KOBIETY, KTÓRE LECĄ NA KSIĘŻY, DZIŚ TYCH ŁATWYCH TAK DUŻO…

    A to, że taki decyduje się być księdzem, odgywa rolę świętoszka na swoich śmieciach parafialnych, a „po godzinach” urabia babę….TO JUŻ JEST CZYN MORALNIE PLUGAWY, KARYGODNY, BUDZĄCY OBRZYDZENIE I POGARDĘ WIELU. NIE DZIWIĘ SIĘ. JA TEŻ SIĘ NIE ZGADZAM NA TAKIE ZAKŁAMANIE.

    Polubienie

  21. Powtarzam: moźna w nich widzieć tylko OGROM MIŁOŚCI STWÓRCY, BOŻEJ MIŁOŚCI.

    Podejrzewam, że żaden z nich nie wie co to prawdziwa miłość.

    Pytanie, czy oni w ogóle potrafią kochać ofiarnie wszystkich ludzi…Może dwóch na dziesięciu tak… Zresztą nie mnie sądzić, nie jestem w nich, nie wiem z jakich domów pochodzą, nie obchodzi mnie to.

    Ja dziś widzę w nich tylko kapłanów. Nie chcę przyjaciela księdza, nie chcę zbyt bliskich relacji z ksieżmi, bo wiem do czego to wszystko prowadzi.

    Polubienie

    • Usuwam komentarze, bo piszesz bardzo długie epistoły, wielkimi literami, w których wciąż powtarzasz te same treści.
      Dziękuję Ci za zaangażowanie :), nie chcę jednak, aby była to przestrzeń do wyrażania niekończącej się (powtarzalnej) dezaprobaty, połączonej z wulgaryzmami. Wyraziłaś swoją opinię 🙂 – myślę, że czas jest na to, aby inni mieli możliwość włączenia się do dyskusji.
      A jeżeli piszesz po raz ostatni – to pozwól, że Ci podziękuję za energię i aktywność 🙂 Pozdrawiam.

      Polubienie

  22. WULGARYZM – wyraz lub wyrażenie będące dosadnym, ordynarnym określeniem zjawisk, które można nazwać, używając słów neutralnych stylistycznie.

    wyraz rozpustnica to wulgaryzm? Jeszcze raz wam powtórzę: PRECZ Z WAMI ROZPUSTNICAMI UWODZACYCH KSIĘŻY!!!

    Polubienie

  23. Poczytajcie sobie kochanki księży jak was nazywa Internet. Słowo rozpustnica jest bardzo delikatne w tej materii, gdzie gra toczy się o wiele! kiedyś to zrozumiecie! Żegnam

    Polubienie

    • Es, ciebie coś pogielo gdzie tu widzisz kochanki ksierzy no gdzie? Nikt tu nie chwali się rzadnym romanse a Ty obrarzasz ludzi i ciongke wyzywasz . Lecz sie

      Polubienie

  24. „coś pogielo gdzie tu widzisz kochanki ksierzy no gdzie? Nikt tu nie chwali się rzadnym romanse a Ty obrarzasz ludzi i ciongke wyzywasz . Lecz sie” za te słowa powinna cie spotkac konsekwencja.

    Damo, gdzie twoja sprawiedliwość. I pozwalasz na takie komentarze? Ach, przeciez jednym wolno, grugim nie.

    Polubienie

  25. Damo Kameliowa, domagam się usunięcia wszystkich moich komentarzy i komentarzy osób, które się do mnie arogancko, przykro zwracały. Pragnę zatrzeć ślady tutejszego istnienia. Uważam, że pojawienie się tutaj było moją ogromą pomyłką. Czasami dobre intencje źle się kończą. I tak bywa….

    Obecnie, jest mi bardzo przykro z powodu zaistaniłej sytuacji. Prawdę mówiąc, mało mnie te niunanse już obchodzą. Swoje jedno, jedyne stanowisko wygłosiłam, może zbyt emocjonalnie… Ale w końcu, to wszystko kosztowało i kosztuje emocje. Oczekuję, ze stanie się tak, jak proszę.

    Polubienie

    • Nie widzę powodu, dla którego miałabym usuwać wszystkie Twoje komentarze 🙂 Nakreśliłaś swój punkt widzenia, co zainspirowało niektóre osoby do pytań i dyskusji (mam na myśli wcześniejsze jej etapy).
      Myślę, że Twój punkt widzenia może być również cenny dla osób, które poszukują innego spojrzenia na problem. A emocje udzieliły się nie tylko Tobie – rozumiem, że temat jest drażliwy.
      Pozwolę sobie zatem pozostawić tak jak jest obecnie. Dzięki za odwiedziny i pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  26. KSIĄDZ JEST DLA WSZYSTKICH LUDZI, A NIE DLA WYBRANYCH!!!

    KSIĘŻA POWINNI KOCHAĆ OFIARNIE WSZYASTKICH LUDZI, A NIE SKUPIAĆ CAŁĄ SWOJĄ SIŁĘ, ENERGIĘ NA JEDNĄ KOCHANKĘ. JEŚLI TO ZROZUMIEJĄ I SAMI KSIĘŻA I ICH KOCHANICE PROBLEMY ZNIKĄ.

    Polubienie

  27. Już samo to, że ksiadz okazuje uwagę jednej, a nie wszystkim po równo – JUŻ JEST WIELKĄ JEGO NIEUCZCIWOŚCIĄ I KRZYWDĄ WYRZĄDZONĄ TYM, KTÓRZY AKURAT POTRZEBUJĄ POMOCY I WSPARCIA A JEJ NIE OTRZYMUJĄ. PYTANIE JAK ON SŁUŻY WSZYSTKIM, KIEDY WYBIERA SOBIE TOWARZYSTWO.

    NIE OBCHODZĄ MNIE KSIĘŻA. JUŻ NAWET NA NICH NIE PATRZĘ. ZAWSZE KSIĄDZ KOJARZYŁ MI SIĘ Z MORALNOSCIĄ, PRAWOŚCIĄ, UMIŁOWANIEM DOBRA.

    A TERAZ ROLE SIĘ POZAMIENIAŁY – KSIĘŻY MUSZĄ UCZYĆ PROŚCI ŚWIECCY, CZEGO??? MORALNOŚCI I DOBROCI!

    CO MA POWIEDZIEĆ OSOBA, KTÓRĄ BARDZIEJ SKRZYWDZILI KSIĘŻA, NIŻ INNI ŚCIECCY LUDZIE???!!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s