Zew świata

Zamilkłam na jakiś czas. Pewnie kiedyś napiszę, co było powodem mojego niebytu, ale nie dziś. To jeszcze nie jest ten Moment.


Na razie zamknęłam troski w osobistej puszce Pandory. Stworzyłam rachityczną konstrukcję tymczasowej stabilności i łudzę się, że wytrzyma ona przez jakiś czas. Musi wytrzymać. Bo wyruszam w Podróż.

Dla mnie podróżowanie to życie. Wiem, że brzmi to patetycznie, ale podróżowanie to po prostu jedna z moich naczelnych wartości, wokół której organizuję wszystko pozostałe. Zależy mi na najbliższej rodzinie, bo ją kocham. Zależy mi, aby pozostać przyzwoitym, uczciwym, samostanowiącym człowiekiem. Zależy mi na pracy i pieniądzach, bo dzięki nim mogę podróżować.

To przykre, ale mało zależy mi na czymkolwiek innym. Przyjaciele, dobra materialne, dalsza rodzina, publiczny image, władza, mogą być, może ich nie być. Nie ma to dla mnie znaczenia. No, może jeszcze zależy mi na zdrowiu, bo gdybym była chora, to nie mogłabym przemierzać świata wzdłuż i wszerz. A świat jest oszałamiający…

Nie przeraża mnie terroryzm. Zawsze był, jest i będzie. Jak nie islamiści, to IRA, Czerwone Brygady, Grupa Baader-Meinhof, Sendero Luminoso… Natomiast doświadczam orwellowskiego „dwójmyślenia” widząc jak terroryzm staje się żyłą złota dla stacji informacyjnych, które roniąc krokodyle łzy bez skrępowania eksploatują „temat”. No i jeszcze różne ludzkie hieny, eufemistycznie nazwane „reporterami kontakt 24” (czy coś w tym rodzaju), mają chwilę wątpliwej ważności…

Nie napawają mnie lękiem katastrofy lotnicze. Szczerze mówiąc – wolę zginąć podróżując niż pozostawszy przykuta do bezpiecznego łóżka.

Nie martwią mnie tropikalne choroby. Zaszczepiam się na to, na co mogę, stosuję repelenty i liczę, że żadne ameby, dengi i słoniowacizny mnie nie schwytają w swoje szpony. Choć – z drugiej strony – lepiej mieć malarię, niż stwardnienie rozsiane…

Nie przerażają mnie Arabowie, Żydzi (choć posterunki izraelskie u wrót Autonomii Palestyńskiej budzą mój lęk), Latynosi, i cała reszta innych. Nie postrzegam ludzi w kategoriach „brudnych”, „ciapatych”, czy jakichkolwiek skażonych  niewłaściwą barwą. Fizyczne różnice międzyludzkie bywają fascynujące i odkrywcze jest doświadczenie, że można być wielką, białą kobietą pośród maleńkich Chińczyków, czy drobną krasnoludką między Holendrami… Rozmiar bywa względny 🙂

Lubię zapachy i barwy wielkiego świata. Zapomniane zakątki, wielkie metropolie. Bary, restauracje: miejsca, gdzie ludzie spożywają posiłek w ulicznej jadłodajni siedząc na krawężniku; przydomowe trattorie, gdzie mamma serwuje własne specjały; czy rybackie bary, w których właściciel każe wybierać gościowi rybę lub langustę spośród zwierząt umieszczonych w wielkim akwarium (uczciwie mówiąc mam z tym problem)…
Nie przepadam za rekomendowanymi restauracjami  i – szczerze powiedziawszy – najgorsze jedzenie, jakie spożyłam w Hongkongu, było spod gwiazdki Michelina…

Lubię niespotykane owoce – rambutany, dragon fruity, a po jakimś czasie – tęsknię nawet za durianem – owocem niezwykle smrodliwym, rozciapcianym, przywodzącym na myśl zgniłą cebulę  🙂 Spożywanie owoców rosnących w danym kraju może „zmanierować” – smakują zupełnie inaczej, niż te sprowadzane do Polski, więc trudno jest potem jeść mdłego ananasa, czy bezwonnego banana.

Podróże – to nietypowe zakątki. Miejsca stricte turystyczne, które czasem rozczarowują, a czasem zapierają dech w piersiach. I miejsca pomijane przez turystów – często ciekawe, niezwykłe, niezapomniane.

_DSC5158

DSC_5850
Aberdeen – tradycja i nowoczesność

Podróże to ludzie. Różni, inni. Zwyczaje, które zmieniają naszą perspektywę. Rytuały, których rozumienie wymaga refleksji i wglądu. Możemy się śmiać z zakrytych nikabem, czy hidżabem Arabek, a jednocześnie, czy ktoś z nas zastanawia się, że nasze zasłonięte biusty są zabawne dla mieszkających w buszu Etiopek? Ukrywanie piersi jest dla nich równie absurdalne jak dla nas zasłanianie nadgarstków… A Japonki i Chinki, przemykające pod parasolkami, osłonięte maseczkami przed promieniami słońca, nie rozumieją naszej miłości do bycia opalonym… Sama myśl, że w Polsce kobiety płacą za to, aby w solariach uzyskać ciemniejszy kolor skóry, wywołuje u nich śmiech i niedowierzanie… Leżakowanie na plaży  jest również niezrozumiałe. I czy można ożenić się z kimś nie z rodziny? U nas – jak najbardziej tak! Jednak w niektórych zakątkach świata fatalnie to świadczy o rodzicach, którzy na taką możliwość zezwalają… No, bo jak to: nie kuzyn, nie krewny – OBCY?!

20130622_010516
Siostra mojego arabskiego przyjaciela podczas wielodniowej uroczystości weselnej. Ona jest w jednym z pięciu strojów ślubnych, pan młody obok – w kraciastych spodenkach 🙂 Nawiasem mówiąc to jedna z nielicznych chwil, kiedy państwo młodzi są razem – podczas arabskich wesel panna młoda i pan młody bawią się osobno.

Dla mnie odkrywanie świata to okazja do refleksji. Tak wiele jest równoległych rzeczywistości, tak dużo różnych spraw się toczy, tak wiele jest odmiennych wartości i punktów widzenia. A ja i moje problemy to ziarenko piasku w bezkresnej pustyni ludzkich istnień… Podróżowanie pozwala mi spojrzeć z dystansu, zapomnieć o własnej ważności, uzyskać inną perspektywę.

Więc zamykam troski w osobistej puszce Pandory. Zostawiam za sobą  rachityczną  konstrukcję tymczasowych rozwiązań i wyruszam w podróż. Wrócę za (ponad) miesiąc. Witaj, Tajlandio. Witaj Kambodżo. Świat jest różnorodny. I piękny.

DSC_5954

Reklamy

26 comments

  1. Zatem życzę Ci miłych wrażeń. 🙂 Trochę zazdroszczę takich ciekawych podróży, ale cóż, życie… Dzisiaj gdy oglądałam dramatyczne wiadomości na temat puczu w Turcji, widać było piękny most nad cieśniną Bosfor… Świat jest piękny, tylko czasem ludzie są podli…

    Polubienie

    • Dziękuję 🙂 A most nad Bosforem jest zwodniczy – pięknie wygląda z daleka, ale jest nie w pełni osiągalny – nie można wejść na niego pieszo… Można tylko przemknąć w tłumie samochodów 😦
      A podli ludzie byli i będą…

      Polubienie

  2. Najpiękniejsze jest to, że masz możliwość i pasję poznawania świata i to uczy Cię wielu mądrych rzeczy, m.in. tolerancji dla inności. Dziennikarstwo dziś woła o pomstę do nieba, nawet nie mam ochoty o tym pisać!
    Restauracje oraz inne jadłodajnie podzieliłabym na 3 rodzaje: dla zwykłych ludzi, dla snobów i dla turystów.
    Przekonałam się, że najlepiej unikać dwóch ostatnich, czasem lepiej zabrac własne kanapki.
    Życzę wszystkiego wymarzonego 🙂

    Polubienie

    • Dziękuję serdecznie 🙂 A to, co określasz jako „możliwość”, to kompilacja i ciężkiej pracy, i wielu wyborów. Niestety, nie można mieć wszystkiego…
      A kanapki zwykle zabieram 🙂 Wszystkożerne dziecko, przyzwyczajone do walki o byt, wszystko wchłonie 🙂

      Polubienie

  3. Kiedyś było to moje marzenie – podróże – najpierw nie było otwarcia granic, a potem jak zwykle priorytet dla rodziny, obecnie mam restrykcyjną dietę jelitową, więc musiałabym głodować. Zatem, realizuj marzenia, póki czas. I nabieraj dystansu do wielkich i małych spraw tego świata.
    Czytam tekst już któryś raz. Mądry i świadczący o rzeczowym postrzeganiu problemów tego świata. Życzę spełnienia.
    Zasyłam serdeczności.

    Polubienie

    • Dziękuję 🙂
      I nie omieszkam korzystać z rady – masz rację: upływający czas może wszystko zmienić. Znajoma podróżniczka, wiekowa już lekarka, nie rusza się w dalekie podróże bez zastrzyków z heparyną. Trzeba korzystać, póki można. Tym bardziej, że sytuacja polityczna w wielu krajach zmienia się i to, co dostępne dzisiaj, może być niebezpieczne jutro…

      Polubione przez 1 osoba

  4. Cieszę się, że podzieliłaś się tu swoim doświadczeniami i spostrzeżeniami ze świata. Za Tobą i przed Tobą wielkie podróże, które przyniosą Ci za pewne większe i mniejsze satysfakcje bądź rozczarowania, bo tak też bywa. Podobnie jak Ciebie też w pewnym sensie interesuje, to co inne, jedzenie, kultura, religia, każdy człowiek jest inny, każdy coś innego sobą reprezentuje. Masz rację, korzystaj z życia i podróż póki Ci tylko zdrowie i fundusze na to pozwolą. To zabierzesz ze sobą, tego Ci nikt nie odbierze. Ja nie mam zdrowia, a i z funduszami też nie jest jakoś rewelacyjnie, więc jedynie o podróżach, zwiedzaniu, ciekawych miejscach z reguły mogę tylko poczytać, chociaż cieszę się z tego, co udało mi się pomimo wszystko zobaczyć.
    O jedno Cie proszę, odezwij się tu lub na mojego maila od czasu do czasu, że u Ciebie wszystko ok.
    Będę trzymać kciuki i powodzenia Ci życzę w realizowaniu Twoich planów życiowych i podróżniczych, nich Ci się wszystko spełni tak jak chcesz 🙂

    Ściskam Cię ciepło Damo

    Polubienie

    • Mój zapał zwiedzania ostygł w latach 90′ ub.w., gdy świat zaczął się stawać globalną wioską. Propozycje biur podróży są do kitu (nie znoszę jak ktoś mi coś pokazuje i każe się zachwycać), zwiedzanie na własną rękę mija się z celem, bo zanim dotrzemy do tych docelowych miejsc, to zniechęcą nas wyciągane łapy po datki za każdą najprostszą usługę. Uniwersalizacja świata, i siłowe propagowanie „Multi kulti” powoduje zanikanie regionalnych zwyczajów i tradycji, pojawia się niechęć i wrogość do turystów. Zostawiam te atrakcje młodym, nie wiedzą jak to było wcześniej, więc niech się cieszą światem póki jest dostępny, i … jest.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Polubienie

  5. Zadziwiające jest to, co piszesz. Naprawdę niezwykle ciekawe. Nie miałam zbyt wielu okazji do podróży, raczej zdarza się, że zwiedzam nasz piękny kraj, ale poza jego granicami? Raczej nie… A tu tak niesamowicie ciekawe rzeczy opisujesz… Wspaniałe! Gratuluję możliwości podróżowania i życzę przyjemnej i bezpiecznej kolejnej 🙂

    Polubienie

  6. Trochę zazdroszczę Ci tych podróży, chociaż ja wolę te miejsca bliżej, kraje Europy Wschodniej. Może jestem zaściankowy 🙂 Też uważam, że terroryzm nie jest ani większy, ani mniejszy, niż przed laty, tylko więcej reporterów i stacji telewizyjnych nim się żywi.
    Ech, dobrze tak na miesiąc wybrać się gdzieś w świat. Powodzenia 🙂

    Polubienie

  7. Zgadzam się, że podróże kształcą, rozwijają i otwierają nam oczy i umysły – jak chyba nic innego. 🙂 Mnie osobiście pociągają nieco inne kierunki, ale też jestem w stanie poświęcić dużo innych rzeczy żeby móc choć od czasu do czasu wyruszyć w Podróż. (Niektórzy tego nie rozumieją – że to wybór, że często coś odbywa się kosztem czegoś… po prostu zazdroszczą tej „możliwości” i pięknych wspomnień.)
    Zatem udanej podróży i niech puszka pozostanie szczelnie zamknięta!… 🙂

    Polubienie

  8. W dużym stopniu mogłabym się pod Twoimi słowami podpisać – własnie wróciłam z podróży, dalekiej i fantastycznej. Nie do końca wyznaję te same wartości, lub ich brak, ale sam fakt poznawania świata jest fascynujący. Mile spędzonego czasu!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s