Randka z nieznajomym, albo bardzo złośliwa zemsta…

Ostatnio w jakiejś rozmowie  powiedziałam, że nigdy nie korzystam z czatów randkowych. To prawda – nie przypominam sobie,  żebym kiedykolwiek miała potrzebę szukania romansu w Internecie.

book-promotion-writing-romance2

Jednak, po tej rozmowie, przypomniałam sobie, że był taki epizod, kiedy zdarzyła mi się historia o zabarwieniu, nazwijmy to, erotycznym, a pośrednikiem był tu… czat randkowy!

To były czasy, kiedy Internet dopiero raczkował. Ponieważ możliwości komputerów pasjonowały mnie od zarania (już w okresie licealnym porwałam się na tworzenie krótkich programów w basicu), do Internetu przystąpiłam z wielkim entuzjazmem. Było to dobro reglamentowane i mocno chwiejne. Najlepiej było siedzieć przy komputerze w nocy, ponieważ wtedy nie zrywało wątłego połączenia internetowego, które – nawiasem mówiąc – nie było tak dostępne jak w obecnych czasach (zależało od jakiejś wykupionej karty z limitem)…

Były to również czasy, kiedy powstawały pierwsze czaty. Co ciekawe – czaty te były przytulnymi miejscami spotkań: gromadziły powracających do nich tych samych ludzi, którzy wymieniali swoje myśli i poglądy… Frapujące było prowadzić „rozmowę” z kilkoma osobami ze świadomością, że każda z nich jest właśnie w innym, swoim kawałku kraju lub świata. Preferowaliśmy i spotykaliśmy się na chacie, który miał nazwę „randkowy” – z prozaicznych powodów: tylko tam kręcili się jacyś ludzie. Na czatach politycznych i społecznych, czy jak tam brzmiały ich nazwy, pojawiała się tylko pojedyncza, zbłąkana osoba i było pustawo…

I pewnego razu na tym czacie pseudo-randkowym pojawił się On.  Jak wiele innych nowych osób zaczął rutynową rozmowę, potem próbował trochę flirtować z tą lub tamtą, ale – tak jak powiedziałam – miejsce służyło ewidentnie do wymiany poglądów, a nazwa była zwodnicza. Potem pogadał trochę ze mną, ucieszył się na wieść, że mieszkamy w tym samym mieście (aczkolwiek w odległych dzielnicach) i zaproponował przejście na tzw. priv chat. Nie wiem, czy dzisiaj coś takiego funkcjonuje, ale wtedy stanowiło to novum. Dla mnie była to inicjacja: pierwszy raz, kiedy mogłam z kimś porozmawiać przez Internet, bez udziału innych osób i bycia przez nie widzianą. Oczywiście, że kierowana ciekawością i potrzebą nowych wrażeń, bez namysłu się zgodziłam!

Po krótkiej, przyznam, że dość interesującej rozmowie, facet przystąpił do ubijania interesu. Na początku kompletnie nie zrozumiałam jego intencji.  Natomiast w pewnym momencie stało się dla mnie jasne, że zamierza zorganizować ze mną nocne spotkanie… o charakterze erotycznym!

3819763410_9a3d10de9b_b.jpg

Była już bardzo późna noc, facet siedział sam w pustym mieszkaniu, bo żona wyjechała z dziećmi na weekend do swoich rodziców. Więc bez ogródek, absolutnie wprost, zaproponował, żebym przyjechała do niego w nocy celem zrealizowania intymnego kontaktu! Sam nie mógł do mnie przybyć, bo już był po jakimś piwie…

Zatkało mnie… I z tego zatkania zagrałam na zwłokę: jak typowa słodka idiotka oznajmiłam, że nie mogę do niego przyjechać,  bo się boję jechać sama, w nocy, tak daleko… (Przypominam, że nie był to czas „czarnych list”, ignorowania – zasady netykiety były w powijakach; kształtowały się dopiero zachowania, które dziś są już automatycznymi, oczywistymi reakcjami.)

Niezrażony Facet zaproponował, że w takim razie może przyjechać do mnie. Z uwagi jednak na odległość – zaczął dopytywać, czy będzie mógł zostać do rana, bo nocna taksówka przemierzająca miasto wszerz była dość kosztowna.

Szczerze powiedziawszy – osobnik mnie irytował: denerwowała mnie jego niewierność in spe, obcesowe potraktowanie tematu,  bezczelna bezpośredniość w ubijaniu interesu, a przede wszystkim – ta obrzydliwa determinacja, aby zaspokoić się z byle kim (bo mnie przecież nie znał) i byle gdzie (bo mogłam mieszkać w melinie).

Ale grałam w grę dalej.  Potwierdziłam, że  dysponuję absolutnie pustym mieszkaniem (przezornie nie wspomniawszy o mężu śpiącym tuż obok). Oznajmiłam, że może spokojnie odprawić taksówkę (po dotarciu do mnie) i pozostać do rana. Umówiłam się, że przyjedzie do mnie jak najszybciej – zbliżała się druga w nocy. Dodałam jednak, że nie chcę, żeby traktował mnie jak byle kogo, więc ma po drodze zahaczyć o nocną kwiaciarnię i przewieźć mi kwiaty (nic innego nie przyszło mi do głowy, bo kompletnie nie wiem, czego może żądać amatorka przypadkowego seksu z nieznajomym, podchmielonym facetem o nieokreślonym stanie higienicznym)…

Facet przystał na wszystkie warunki… Podałam mu adres, on się wylogował, a ja  zadowolona usiadłam przy oknie, czekając na rozwój wydarzeń. Mąż był już pogrążony w głębokim śnie, a obudzony przeze mnie nie wykazał woli uczestniczenia w głupiej intrydze. Bo intryga była i głupia, i złośliwa: nie podałam Facetowi własnego adresu…

W tym czasie mieszkałam w  mieszkaniu, z którego bardzo dobrze widać było wszystko to, co się działo w sąsiednim bloku. Więc podałam Facetowi numer klatki w tym budynku… Po około czterdziestu minutach przyjechała taksówka. Wysiadł z niej mężczyzna z jakimś tłumokiem w dłoni (naprawdę udało mu się kupić kwiaty?!). Odprawił taksówkę, a że zacinał paskudny deszcz, czym prędzej schronił się pod daszkiem klatki.

A potem się zaczęło. Facet użył domofonu… I to kilkakrotnie… (Cóż, były ofiary tej zabawy: rozbudzeni mieszkańcy…). Facet kłócił się z kimś przez domofon, ewidentnie się wściekał! Potem przestał – rozejrzał się wokół. Była prawie trzecia w nocy – pusto, ciemno, padał deszcz, wyludniona osiedlowa uliczka – żadnej taksówki.

Być może doszedł do wniosku, że może pomylił klatkę, co było rozsądnym tropem, bo numery zawierały jeszcze literki. Jednak – jak można było przewidzieć – scenariusz (z dzwonieniem przez domofon i kłótnią) powtórzył się przy następnej klatce, i jeszcze przy następnej. Uznałam, że dość tej zabawy i poszłam spać.

21

Wtedy miałam poczucie satysfakcji i słusznej zemsty, jednak rano pojawiły się ambiwalentne emocje. Z jednej strony żywiłam przekonanie, że Facetowi należała się nauczka, z drugiej – ogarnął mnie wstyd, że zainscenizowałam taką grę i wzięłam w niej udział… Zadziało się coś jeszcze, z czego w tamtym momencie nie zdawałam sobie sprawy: ów incydent odarł mnie z pewnej niewinności i błogiej naiwności, że necie spotkam same przyjazne osoby.


Nie wiem, czy dzisiaj mogłaby się wydarzyć ta historia.

Nie wiem, czy obecnie mężczyzna, który poszukuje łatwej przygody w Internecie, jechałby daleko w ciemną noc i kupowałby kwiaty. Może zjawisko jest tak powszechne, że znalazł kogoś tuż obok – inną kobietę, spragnioną sponsora studentkę, prostytutkę online, czyjąś żonę? Może nie trzeba już do tego kwiatów.

Wiem jedno – razem z nocną przygodą dla mnie zakończyła się era kontaktów czatowych. Nie wróciłam już nigdy więcej na chat. Nie w obawie przed owym Facetem,  ale w lęku przed jego następcami – rzeszą zgłodniałych amorantów, prymitywnie oczekujących zaspokojenia potrzeb, które w moim odczuciu wymagają głębszego uzasadnienia niż przypadkowa rozmowa w Internecie….

Ale może ja jestem niedzisiejsza i obecnie zorganizowany ad hoc seks z nieznajomym, podchmielonym facetem o nieokreślonym stanie higienicznym, jest świadectwem otwartości umysłu? 🙂

 

Reklamy

31 comments

  1. Najbardziej mi żal niewinnych sąsiadów.
    Pewności co do funkcjonowania internetowych randek nie mam. Ale wygląda na to, że to wielki przemysł. W każdym razie tutaj. Koleżanka odkryła czaty swego męża. Wygląda na to, że co noc to inna chętna była.

    Polubione przez 1 osoba

    • Myślę, że gorsze rzeczy mogłam zrobić sąsiadom niż narażenie ich na pobudkę przez napalonego faceta w środku nocy 🙂 Ale masz rację – nie zasłużyli…
      A odnośnie sieci – zwłaszcza trącącej potencjalną, hmm, „randką” – zrobiłam się ostrożna.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Sorki, ale pomysł z wysyłaniem gościa do Bogu ducha winnych jest dla mnie zwyczajnie głupi – for oh so many reasons. Natomiast co do meritum – mojego pierwszego prawdziwego faceta poznałam przez internet, lat temu 18. I był to całkiem trwały związek. Bywa. Parę randek z nieznajomymi też mi się zdarzyło – był taki czas, że randkowalam w ten sposób dość zapamiętale – czy było to rozsądne, to inna sprawa.
    Natomiast umawianie się przez net tylko na seks jest dość powszechne w moim środowisku, wśród ludzi podróżujących dużo i na długo. Kiedyś schodzili do baru, teraz mają Tindera 😉 Wszystko jest dla ludzi, myślę. Jeśli używa się tego z głową i uczciwie, mając z tyłu głowy własne bezpieczeństwo – to czemu nie? Ludzie poznają się na miliony sposobów…

    Polubione przez 1 osoba

    • Cóż, gusta bywają różne – dla mnie osobiście: i pomysł wysłania faceta do niewinnych ludzi był głupi, i umawianie się na seks z przypadkowym fagasem – „for so many reasons”… Mój post to nie pean pochwalny na cześć mojej pomysłowości, ile raczej fragment wspomnienia zaprawionego żalem na tle utraty naiwności… A swojego udziału w przedsięwzięciu nieco się wstydzę, choć z drugiej strony – czy naprawdę to ja powinnam się wstydzić? 🙂
      Natomiast umawianie się na seks przez Internet moim skromnym zdaniem jest obrzydliwe. Bycie obmacywaną oraz wymiana płynów ustrojowych z przypadkową osobą, o nieustalonym stanie medyczno-higienicznym, trąci dla mnie desperacją i niskim poczuciem własnej wartości… I nie nazwałabym tego „poznaniem”… 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      • Hmm, jestem ostatnią osobą, która nadaje się do oceniania cudzej moralności, ale generalnie nie widzę w swobodzie seksualnej nic obrzydliwego – przy założeniu, że spełniane są normy a) bezpieczeństwa, b) uczciwości. To nie jest dla każdego, ale ludzie mają różne potrzeby i o ile nikogo nie krzywdzą ani nie łamią prawa, jest to imho wyłącznie ich sprawa.
        I gwoli ścisłości, nie gloryfikuję – zwłaszcza że poznałam w życiu wielu oblechów – natomiast nie jestem też zwolenniczką wychowywania dorosłych ludzi.

        Polubione przez 1 osoba

        • Zgadzam się z tym, że jeśli ludzie się na coś (oboje/troje/wszyscy zainteresowani) godzą i nie krzywdzą siebie lub nikogo innego, to jest to ok 🙂 Ostatecznie i Ted Bundy mógł mieć swoje korespondencyjne fanki, które akceptowały jego ułomność.
          Natomiast, nie da się ukryć, że jestem istotą o nieźle rozwiniętych zmysłach, a jeszcze lepiej wykształconej korze płata czołowego. Dla mnie stosunek seksualny bez cienia bliskości i uczucia, z osobnikiem obcym dotykowo i zapachowo, jest kopulacją w zwierzęcym wydaniu (albo aktem desperacji mającym zniwelować poczucie samotności). Ja po prostu nie mam ochoty służyć pochwą byle komu i jakoś mam wrażenie, że większość ludzi o w miarę zdrowej psychice stawia pewne granice, zarówno w obnażaniu się fizycznym, jak i psychicznym…
          P.S. Dorosłych ludzi się nie wychowa. Natomiast wolno mieć własne odrębne zdanie w danej kwestii 🙂

          Polubione przez 1 osoba

            • Fanki seryjnego mordercy nie miały poczucia zaburzenia :)) One uważały, że to prawdziwa miłość, której inni po prostu nie rozumieją.
              A w kwestii przypadkowego seksu pozostanę nieprzekonana… 🙂 Te kudłate nogi i niekształtne pośladki, i obca wilgotność i zapach… To nie dla mnie.

              Polubione przez 1 osoba

  3. Kiedyś weszłam na czat z ciekawości i znam te klimaty. Logują się głównie sami desperaci, szukający łatwego seksu z byle kim. Są to żonaci, a także napaleni młodzieńcy w wieku 20+. Zgadzam się z Twoim podejściem, ja także nie mam zamiaru być pogotowiem seksualnym i darmową dziwką, która rozkłada nogi przed facetem, którego widzi pierwszy raz w życiu. Dodam tu jeszcze ryzyko chorób w tym hiv, a także poczucie bezpieczeństwa. Nie wiadomo kim jest facet poznany w necie, może być przestępcą lub psychopatą.

    Polubione przez 1 osoba

    • No, właśnie, luz luzem, ale są kwestie i bezpieczeństwa, i chorób.
      Mnie bycie darmowym pogotowiem seksualnym też nie kręci. Ostatecznie – jak ktoś życzy sobie tego typu usług, to niech płaci jak za każdą usługę… – ostatecznie są panowie i panie, którzy taką profesję sobie wybrali i z niej żyją.
      I też bałabym się spotkania z przypadkową osobą – nigdy tak naprawdę nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie i jakie ma zamiary…

      Polubione przez 1 osoba

  4. Na końcowe pytanie odpowiedź jest oczywista. Szkoda, że nie wybrałaś innego adresu, np. pralni lub restauracji, ukarałaś niewinnych sąsiadów…facet pewnie był wściekły, ale chyba nie zaprzestał procederu.

    Polubione przez 1 osoba

    • Dla mnie odpowiedź nie jest oczywista, stąd pytanie…
      Nie chciałam karać żadnych niewinnych sąsiadów, po prostu zadziałałam spontanicznie, podając odruchowo to, co mi przyszło do głowy. I mam świadomość, że tak naprawdę dojrzale i rozsądnie byłoby po prostu zakończyć dyskusję z tym indywiduum…

      Polubione przez 1 osoba

      • Na Twoim miejscu powiedziałabym mu, że pomylił czat z agencją towarzyską. Też zakończyłabym rozmowę z nim, szkoda czasu na dyskusje z napalonym desperatem. Swoją drogą co to za facet, który nie potrafi wytrzymać bez seksu dwóch dni pod nieobecność żony?

        Polubione przez 1 osoba

  5. Myślę, że obecnie umawianie się nie tylko na randki, ale i seks przez Internet jest powszechniejsze niż sądzimy. Znajoma umówiła się na randkę, ale facet nie przyszedł. Tak też bywa.
    Serdeczności zasyłam.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Pisząc o t.zw. mitycznych „dwóch połówkach jabłka”, poza budowaniem związków wg algorytmu biblijnego, miałem na myśli głównie formę łóżkowych kontaktów damsko męskich. Myślę, że internet, tak jak alkohol i inne tp. używki, jest tutaj doskonałym medium dla ludzi z głową. Bo jak inaczej mają się odnaleźć ci, którym znudził się „seks po Bożemu”? Załóżmy, że on np. lubi być deptany przez szczupłą panią w szpilkach koloru czerwonego, a ona lubi deptać wyłącznie grubych panów na stanowiskach. Wiem. Już teraz rzucą się ci dla których deptanie to zboczenie. Można więc przyjąć inne zboczenie, np. ona lubi bukiet kwiatów, a on uwielbia szukanie tego po nocy. No teraz pewno sobie już nagrabiłem. Ale zastanówmy się. czy nie jest tak, że prawdziwa miłość, znajomość, czy seks rozwija się spontanicznie i nie jest determinowana ani bukietem, ani deptaniem?

    PS. Nieśmiało nadmieniam, że to nie są moje poglądy, tylko próba skierowania dyskusji na nowe tory.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Różne są czaty. To nie tylko szukanie partnera na „seks bez zobowiązań”. Moja przyjaciółka prowadziła czatowe radio, a ja grafikę stronki czatowej. I ten czat konkretny był stricte muzyczno-towarzyski. Poznałam tam wiele bardzo sympatycznych osób płci obojga, z którymi rozmawiało się przy muzyce, zamawiało u naszej DJ piosenki… Tak więc nie generalizujmy. Natomiast seks dla „rozładowania”? Z osobą zupełnie obcą? Nie. I tu cię Damo całkowicie rozumiem. Rozumiem też Twoje oburzenie na tego obleśnego gościa, co to korzystając z nieobecności żony tak sobie poczynał. Rozumiem tez i Twoja reakcję i pomimo biednych, obudzonych sąsiadów – zachichotałam bezwiednie w duszy, widząc obrazek oczyma wyobraźni. Swoja drogą – zdesperowany był to typ 😉

    Polubione przez 1 osoba

  8. Witaj Damo Kameliowa.
    Nie mam zamiaru Cię potępiać, wręcz przeciwnie doskonale Cię rozumiem. Sama czasem działam impulsywnie, i potem żałuję swojego zachowania. Chociaż w tej kwestii mam już pewne doświadczenie, to i tak jeszcze się czasem zdarza, że zanim pomyślę, popełnię jakąś gafę, a później źle się z tym czuję. A tak na margiinesie temu niewiernemu należała się jakaś nauczka, a sąsiadami bym się aż tak bardzo nie przejmowała, bo nie ucierpieli jakoś strasznie i zapewne szybko o tym zapomnieli 😉

    Moje znajome singielki (także te z odzysku) jednogłośnie stwierdziły, że nie ma już normalnych facetów na internecie, tylko sami zboczeńcy. Próbowały zawrzeć jakąś znajomość na tych portalach randkowych, ale niestety wszystkim panom chodziło tylko o jedno. Najbardziej przeraził mnie fakt, że wśród owych panów poszukujących dużo jest żonatych facetów. Nie umiem nad tym przejść do porządku dziennego, przecież to mógłby być mąż każdej z nas 😦 Najsmutniejsze jest to, że wielu kobietom ten stan nie przeszkadza, a nawet bardziej je pociąga to, że są już zajęci.
    Co do seksu przypadkowego, również tego nie uznaję, nie wyobrażam sobie być z kimś blisko bez uczucia, czy bez zaangażowania w tą drugą osobę. Nie potrafię zrozumieć jak można robić „to” dla (jak to określają niektórzy) sportu. Dziś z tym/tą jutro z tamtym/tą

    Polubione przez 1 osoba

  9. Internet staje się miejscem jak każde inne – napotkać tam można cały przekrój społeczeństwa, zarówno fajnych ciekawych ludzi, jak i erotomanów, złodziei czy innych oszustów. Trzeba być ostrożnym i nie przesadzać z zaufaniem do nowopoznanych.
    A zdrady niestety były, są i będą. Jeśli ktoś poszukuje przygodnego seksu, to gdzieś go z kimś w końcu znajdzie. Nie czarujmy się, w internecie pewnie szybciej i łatwiej niż gdzieś indziej…

    A pierwsze chaty też pamiętam… W moim przypadku to było w kafejkach internetowych, dopiero potem internet pojawił się też w domu. Co to były za czasy… 😉

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s